Znowu zrobił siku na dywanie. Szczekał, gdy rozmawiałaś przez telefon. Uparł się, że nie wejdzie do windy… Wtedy właśnie możesz myśleć: „Robi mi to na złość!”.
Ale to nieprawda. Pies nie działa przeciwko Tobie. Tylko postępuje tak, jak potrafi. A robi to na podstawie tego, czego się do tej pory nauczył.
Dlatego dziś opowiemy o dwóch podejściach do wychowania psów.
I o tym, dlaczego jedno z nich lepiej buduje relację, a drugie – może ją po cichu zrujnować.
“Stara” szkoła awersyjna – mity i fakty
Metody awersyjne opierają się na zniechęcaniu psa do niepożądanych zachowań poprzez różnego rodzaju kary.
Możemy tu wyróżnić kary:
– Fizyczne – np. szarpnięcie smyczy, użycie kolczatki, obroży zaciskowej lub elektrycznej.
– Psychiczne – np. krzyk, ignorowanie, izolacja.
Choć takie podejście mogło królować od wieków, jego formalne korzenie sięgają XX wieku i wojskowych oraz policyjnych metod wychowywania psów. Liczyło się w nich szybkie uzyskanie “posłuszeństwa” psa, a nie jego dobrostan psychofizyczny.
Zresztą do dziś wielu sądzi, że tak właśnie trzeba postępować. Co leży u podstaw tego podejścia?
Przekonanie, że na psa działa autorytet rozumiany jako “pokazanie mu, kto tu rządzi”.
Problem w tym, że pies zobaczy wtedy zupełnie coś innego niż to, co chcemy pokazać.
Jakie są realne efekty metody awersyjnej:
- Kara nie uczy alternatywnego zachowania – tylko unikania danej sytuacji.
- Badania behawioralne (m.in. Uniwersytet Porto, 2020) pokazują, że psy trenowane awersyjnie mają wyższy poziom kortyzolu, a ich „opanowanie” to często efekt zahamowania emocji, a nie nauki.
Niektóre techniki awersyjne – jak obroże elektryczne czy kolczatki – są już zakazane w wielu krajach europejskich (m.in. Niemcy, Szwajcaria, Austria), bo szkodzą nie tylko ciału, ale przede wszystkim psychice psa. Stąd też w Norwegii od 2018 roku wprowadzono całkowity zakaz stosowania metod opartych na awersji.
Pozytywne wzmocnienia to nie smaczki za wszystko
Pozytywne wzmocnienie to podejście systemowe, w którym nagradzamy pożądane zachowania – niekoniecznie zawsze smaczkami, ale także spokojem, zabawą i kontaktem. W tej metodzie wcale nie pozwalasz, aby pies wchodził Ci na głowę. Tworząc z pupilem relację partnerską, pokazujesz mu po prostu, co się opłaca – bez strachu i przemocy.
Dlatego ważne jest tu nie tylko to, jak traktujesz psa, ale też jak go postrzegasz:
- Rozumiesz, że pies Tobą nie manipuluje – tylko sprawdza, co działa.
- Wiesz, że psiak jest pojętny. Zauważa Twoje uwagi, nawet jeśli z początku udaje, że nic nie słyszy. 😅
- Dobrze prowadzony trening pozytywny przynosi trwalsze efekty niż metody awersyjne – o ile jesteśmy konsekwentni i uczciwi wobec psa.
Jak to działa – historia i badania
Dlaczego pozytywne wzmocnienie działa?
Warto zrozumieć, na czym tak naprawdę opiera się ta metoda.
Na początku XX wieku naukowcy wyróżnili dwa typy uczenia się:
- Warunkowanie klasyczne
Znane z eksperymentu z psem Pawłowa – zachodzi automatycznie i bez udziału woli. Przykład: ślinienie się pupila na widok miski. - Warunkowanie sprawcze
To właśnie ono odpowiada za uczenie się poprzez działanie. Przykład: pies siada, bo wcześniej taka reakcja przyniosła mu coś dobrego.
Edward L. Thorndike badał tę zależność, umieszczając koty w tzw. skrzynkach problemowych. Gdy kot znalazł sposób na wyjście i został nagrodzony, szybciej powtarzał to zachowanie w przyszłości. Thorndike sformułował wtedy prawo efektu: reakcje, które przynoszą pozytywny rezultat, utrwalają się, a te bez efektu – zanikają.
Rezultaty te potwierdził B.F. Skinner, jeden z twórców behawioryzmu. W jego badaniach gołębie uczyły się dziobania dźwigni w zamian za jedzenie – i robiły to coraz częściej.
A jeśli przykład kotów i gołębi to za mało, to więcej dowodów przyniósł sukces uczniów Skinnera. Pod koniec lat 40. założyli oni firmę szkolącą zwierzęta, w której wychowali ponad 15 000 osobników różnych gatunków – od psów po delifny.
Wniosek?
Uczenie przez nagrody może być znacznie skuteczniejsze niż uczenie przez kary. A my dzięki niemu jesteśmy w stanie precyzyjnie kształtować zachowania, wzmacniając tylko te pożądane.
Jak uczyć przez pozytywne wzmocnienie w praktyce?
- Nie nagradzasz za przejawy bycia “moim małym słodkim bubulkiem” 😅
- Nagradzasz tylko wtedy, gdy pies zrobi coś konkretnego – np. podejdzie na zawołanie, odpuści gonienie roweru, usiądzie przy nodze.
- Im bardziej precyzyjnie i konsekwentnie nagradzasz, tym szybciej pies uczy się, co warto robić.
Efekty uboczne?
Zaufanie, więź i chęć współpracy.
Dzięki pozytywnemu wzmocnieniu zaczynają one rozkwitać. I prowadzić nie tylko do dobrego wychowania, ale też szczęścia pupila.

Samemu czy z behawiorystą – kiedy sięgnąć po wsparcie?
Z ludźmi cały czas budujemy relacje – nie inaczej jest z psami.
W naturze relacji leżą konflikty i problemy. Większość z nich nie jest czarno-biała.
Kiedy skupiamy się na szukaniu rozwiązań, a nie winnych, możemy się najwięcej o sobie nauczyć.
Nie każdy problem z psem da się rozwiązać samodzielnie. Ale też nie każda sytuacja wymaga od razu behawiorysty.
Spróbuj sam, jeśli:
- Trudności dotyczą prostych spraw – takich jak ciągnięcie na smyczy czy przychodzenie na przywołanie.
- Masz czas i chęć na systematyczną pracę.
- Pies nie wykazuje objawów lęku, agresji ani silnego stresu.
Szukaj behawiorysty, gdy:
- Pies boi się dotyku, obcych, dźwięków, wychodzenia z domu
- Reaguje agresją wobec ludzi, innych psów lub zwierząt oraz w sytuacjach codziennych – np. przy jedzeniu, dotykaniu, zakładaniu smyczy.
- Wykazuje trwałe zachowania separacyjne.
- Zmiana zachowania nastąpiła nagle i bez wyraźnej przyczyny.
- Wykluczyłeś z weterynarzem przyczyny zdrowotne.
- Samodzielna praca nie przynosi efektów.
Dobry behawiorysta nie „naprawia” psa. Tylko Pomaga zrozumieć, co się tak naprawdę dzieje i jak możecie to wspólnie zmienić, współpracując na linii behawiorysta – pies – człowiek. Taki specjalista korzysta z naukowych, etycznych metod, bez wprowadzania dominacji.
Pies, który boi się podniesionej ręki najpewniej nie jest szczęśliwy. Ani tym bardziej otwarty na naukę. Dbając o budowanie relacji, a nie tresurę, możesz zdziałać ze swoim czworonogiem znacznie więcej.
Smaczki, gryzaki i karmy – nie przekupuj, tylko współpracuj
Nie chodzi o to, żeby przekupywać psa jedzeniem. Pozytywne wzmocnienia pozwalają Ci wykorzystać jedzenie jako narzędzie komunikacji i współpracy:
- Gryzaki – dają psu ujście dla emocji, pomagają się wyciszyć i skoncentrować.
- Smaczki treningowe – małe, szybkie, intensywne w smaku. Idealne do pracy nad komendami.
- Codzienna karma – może być częścią nauki – podana z ręki, maty węchowej lub zabawki edukacyjnej. To sposób na wspólną aktywność.
Jako Uniszki bazujemy tylko na naturalnych składnikach z Polski, których większość pozyskujemy w etyczny sposób z własnych hodowli. Wszystko po to, aby jedzenie, które dobierasz nie było “wypełniaczem paszczy”, tylko świadomym wsparciem wychowania.
Skład naszych produktów jest prosty, czysty, oparty w maksymalnej mierze na mięsie, a także dodatkach celowo dobieranych dla wspierania zdrowia – wszystko we współpracy z psimi dietetykami.
Dobierz świadomie jedzenie dla psiaka razem z nami.
Dzięki temu pupil może skupiać się na kolejnym zadaniu, a nie kręcić nosem. 💚





